niedziela, 4 grudnia 2016

(Nawet moja) forma nie trwa wiecznie

Dzisiaj po dwutygodniowej nieobecności pojawiłam się na Cytadeli. Mnie nie było dwa razy, a Fraszki jeszcze więcej. Ja w tygodniu nie biegam (trenuję biegania) wcale już od trzech tygodniu. Ale zdarzyło mi się wystartować w zawodach zarówno tydzień, jak i dwa tygodnie temu. Fraszka za to ma totalne roztrenowanie - lepsze niż ja. ;-) Wydawało się jednak, że podczas takiej zimnej pogody jak dzisiaj ma więcej energii. No i chyba miała, ale wytrzymałość gdzieś zgubiła, przez to, że pani ostatnio tylko na spacery ją zabierała. 



Dobrze było się spotkać z jakiś czas niewidzianymi znajomymi biegaczami. A atmosfera wyjątkowo świąteczna i mikołajkowa. Dużo osób założyło czapeczki, a niektórzy pełen strój św. Mikołaja. Z okazji Mikołajek zbierano też dary dla domu dziecka.


Coś mi tam chodziło po głowie o łamaniu 20 minut, zwłaszcza po ostatnich dobrych wynikach w biegach bez Fraszki. No i gdyby Fraszka dzisiaj była w formie, to jeszcze można by się o to pokusić, no ale nie była, ja już też coraz mniej, bo ćwiczenia core stability, bieganie z kijem oraz skakanka dają może lepszą technikę, ale ćwiczeń szybkościowych nie zastąpią. Poza tym po tych ćwiczeniach to jakoś lepiej w terenie mi się biega, a nie po asfalcie, to na Cytadeli dziś liści i korzeni zabrakło. ;-)

Wystartowałyśmy tradycyjnie dość szybko. Fraszka niecierpliwiła się bardzo, bo dziś długo trwała odprawa. ;-) Jeszcze usłyszałam od jednego z biegaczy: "Oszukuje się jak można", bo stałyśmy znowu w kącie. Jakoś nie miałam motywacji i nastawienia psychicznego do walki, bo niestety dzisiaj to by było znowu "muszę" a nie "chcę", a jak miało nie wyjść to szkoda się męczyć. No i po 500 metrach doszłam do wniosku, że za szybko i za bardzo zmęczona jestem. Fraszka ciągnęła, ale nie tak bardzo, żebym musiała za nią lecieć. 1 km wyszedł w tempie 3.55, czyli dużo za wolno, bo wiadomo było, że następne będą jeszcze gorsze. No i pewnie bym odpuściła zupełnie, ale jakoś tak ciągnięta utrzymałam takie tempo, żeby wynik był poniżej 21 minut. Zmęczyłam się jednak dużo bardziej niż tydzień temu na przełaju, więc chyba jednak Cytadela zabija podbiegami, zbiegami i zakrętami. Albo jednak brak treningów daje się we znaki. ;-)




Do pełni nieszczęścia wyprzedziła mnie dziewczynka w wieku pomiędzy 11 a 14 lat. Minęła mnie na drugiej pętli, jakby dopiero zaczynała, więc myślałam, że to jej pierwsze okrążenie, ale szybkość i technika nie wskazywały na to. Porozmawiałam z nią po biegu, bo przyszła mi pogratulować (chociaż nie wiem, czego), a mnie raczej wstyd było. ;-) Ale może to talent wrodzony, niech rozwija. :-) Później okazało się, że regularnie biega na Parkrunie w Kołobrzegu i ma tam rekord... 20.01. 

Wniosek tak, że po prostu trzeba odpuścić i się nie spinać na wyniki, kiedy jest roztrenowanie. Bo to tylko niepotrzebnie rozstraja. Teraz zatem trochę prawdziwej przerwy, chociaż znowu nie do końca, bo za tydzień City Trail. A później może udałoby się trochę naprawdę odpocząć, bo 17 grudnia mam zaplanowany wolontariat na Parkrunie, ale wtedy to już pomału będzie trzeba rozpoczynać treningi. Ale tym razem nie tak szybkie, bo w planach głównie półmaraton, a reszta może... przy okazji... ;-)



Po Parkrunie, w parkrunowym gronie, kawa u Brismanów i narobiliśmy dziś takiego zamieszania, że aż jeden z klientów zagranicznych podszedł do nas i zapytał, czy my z Parkrunu. ;-) No, ale trudno się dziwić, skoro w parkrunowej koszulce (będącej prezentem od św. Mikołaja) robiłam za reklamę Parkrun. :-)
Reakcje:

4 komentarze:

  1. Witam, rzadko tu zaglądam a widzę, że muszę częściej bo moje słowa są tu cytowane, niestety niezbyt dokładnie ( rozumiem jednak, że z powodu zgiełku osób przemieszaczajacych się z punktu zbiórki na start jest to możliwe ) zatem powiedziałem ,, Każdy oszukuje jak może '' patrząc tym samym na Ignacego, który kolejny raz z racji młodego wieku zamierzał dzielnie pokonać parkun na rowerku :) Widzę, że mój żart udał się przesadnie skoro został odebany jako auzja do Fraszki i tu przytoczony zatem prostuje, nie był to wyrzut bo osobiście nie ma dla mnnie znaczenia czy biegniesz z Fraszką czy bez nie analizuje pod tym kątem Twoich startów , ani pod żadnym innym :) Pozdrawiam
    Grzegorz Paweł Nowak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba rzeczywiście trochę przekręciłam. Grzegorz poczuł się wywołany do odpowiedzi i dobrze ;-) chociaż ja inaczej niż żart Twoich słów nie odebrałam. I teraz się potwierdziło, że żart był, tylko nie do mnie. ;-) Raczej bym Cię nie podejrzewała o złe intencje (od hejtowania jest kto inny). Ale słyszałam też kiedyś, jak mówiłeś: "Pies jest mistrzem pierwszego kilometra", ale może to też źle zrozumiałam i wcale nie chodziło o Fraszkę? Dzięki za wyjaśnienie i za odwiedzenie mojego bloga. :-)

      Usuń
  2. Hmmm słów o pierwszym kilometrze kompeltnie nie pamiętam, wiec nie odniosę się do tego, ale, że jest często utożsamiany z moim zawodem to często pojawia się w moich żartch, gdyż trenuję dystans do swojej osoby :)
    P.S. Ta mała dziewczyna wyprzedziła i mnie i uwierz nie było to komfortowe :)

    OdpowiedzUsuń

MOJE REKORDY

MOJE REKORDY

Turystyka parkrunowa

Turystyka parkrunowa