sobota, 31 stycznia 2015

Parkrun i Bieg urodzinowy

Dzisiaj oprócz parkrunu zaplanowany miałam udział w Biegu Urodzinowym. Jubilatem był Grzegorz, który szczęśliwie zaplanował towarzyskie wybieganie w dniu, w którym nie musiałam spieszyć do pracy, jak w zeszłym tygodniu czy np. następnym.
Parkrun tradycyjnie, czyli wczesna pobudka na wczesne śniadanie i Fraszkowe pobieganie przed domem. Chyba przez to, że ostatnio nie startowała, dzisiaj zapomniała, że sobota i jakoś nie czekała na wyjazd. Za to próbując dostać się do banana, którego miałam w plecaku, zjadła mi kawałek paska z materiału. Taki gryzoń z niej, że nie można przypilnować.
Szczęśliwie udało nam się wyjechać, chociaż był problem, ponieważ okazało się, że w nocy tak przymroziło, że nie mogłam przekręcić klucza w zamku do bramy. W końcu udało nam się wydostać i też dotrzeć na Cytadelę, gdzie również chwycił mróz. I muszę przyznać, że trochę się bałam. Zwykle nie biegam z Fraszką, kiedy jest tak ślisko, więc wystartowałam dosyć asekuracyjnie, pomimo że ona ciągnęła jak zwykle.
Dalej też taniec na lodzie, bo ślizgałyśmy się trochę i  w zależności od nawierzchni - raz my wyprzedzałyśmy, a potem inni nas. Na żaden dobry wynik nie liczyłam i nawet nie spoglądałam na zegarek po drodze. Na ostatnim kilometrze Fraszka odczuła nagle potrzebę przyspieszenia, a ponieważ ja miałam jeszcze zapas sił, pognałyśmy obie pokonując jeszcze kilku biegaczy. Na mecie otrzymałam numer 63 na 104, czyli całkiem dobrze. Po sprawdzeniu oficjalnych wyników, dowiedziałam się, że wśród kobiet miałam 3. miejsce, co zdziwiło mnie o tyle, że tydzień temu z lepszym czasem zajęłam miejsce 6. Chyba pogoda zrobiła swoje.

Po biegu jeszcze parę zdjęć. W trakcie też były, bo nasz ulubiony Fotograf pstrykał fotki z poświęceniem, stając m.in. na koszu. :)
Potem szybkie uzupełnienie kalorii i wody, przepakowanie rzeczy i dalszy bieg. Dziewięcioro i pies pobiegliśmy nad Rusałkę, obiegliśmy ją dookoła i dalej na kawę i ciasto oraz wspólne świętowanie urodzin Jubilata, który oprócz upominków przygotował dla wszystkich biegaczy pamiątkowe medale.
Serdeczne dzięki za świetny bieg, pyszny poczęstunek i miłe spotkanie. I wszystkiego najlepszego dla Grzesia! Sukcesów biegowych i nie tylko!


piątek, 30 stycznia 2015

Dlaczego nie biegałam z gRUNwaldem

Tak sobie pomyślałam, że mogę się wytłumaczyć. Niekoniecznie tym, że mi termin od tego tygodnia nie bardzo pasuje albo, że wolałam pobiegać rano sama... Bo wolałabym z Grunwaldem! :)

No, ale pobiegałam w ciemnościach, tyle że porannych i po drogach też asfaltowych, coby się nie "wykopyrtnąć" w lesie. Czuję ostatnio niesamowitą niechęć do biegania z czołówką, stąd wybieram asfalt i chodniki. Jak mnie ktoś zapyta, o dokładny rodzaj asfaltu, to niestety nie odpowiem. Kiedyś jeden znajomy drążył temat. Nie zainteresował mnie jednak na tyle, abym potrafiła rozróżnić i dokonywała analizy biegu nie tylko ze względu na tempo, ale też rodzaj asfaltu. ;)

Wczoraj i przedwczoraj biegłam tą samą trasą, więc mogę porównywać. Wczoraj tempo było lepsze. Nie wiadomo, dlaczego, bo pora na bieganie ta sama. Cóż...

Wracając do wczorajszego wieczornego niebiegania, to wybrałam się do kina. Chyba po miesiącu dotarłam w końcu do miejsca, gdzie wyświetlają "Idę". Zdradzę, że jest to małe kino przy ul. Rybaki. Jeszcze niedawno można było ten film obejrzeć np. w "Rialto", ale w tym tygodniu akurat nie. Chciałam obejrzeć jeszcze przed przyznaniem Oskarów, bo potem bym się nie zdecydowała pewnie.

Co o samym filmie? Zachwyciły mnie obrazy, pomimo że czarno-białe. Film ma świetne zdjęcia i ujęcia. Nie potrafię tego fachowo określić, ale bardzo podobało mi się wiele scen. Nie wiem właściwie, dlaczego nie można było zrobić "Idy" w kolorze. Mnie osobiście to nie przeszkadzało, ale tak sobie myślę, że poza wszystkimi walorami warsztatowymi, jak ktoś zagranicą obejrzy ten film, to zaraz pomyśli: "Tak wygląda w Polsce? To dobrze, że oni mają pieniądze, żeby w ogóle kręcić filmy". Ten obraz powinno się wyświetlać z napisem: "Archiwum" albo coś takiego. Jeśli chodzi o fabułę, to widać, że wciąż trzymamy się tych samych tematów.

W kwestii pisania i biegów, to z powodów zawodowo-naukowych przyglądam się ostatnio różnym blogom.
Wczoraj zainteresował mnie taki prowadzony przez Biegacza z Północy, więc zrobię małą reklamę:
http://biegaczzpolnocy.blogspot.com/
Ciekawe, regularne opisy treningów, recenzje książek biegowych, przepisy kulinarne dla sportowców (dowiedziałam się na przykład, że czerwona papryka też ma dużo żelaza!).
A poza tym regularne wpisy. Polecam.

czwartek, 29 stycznia 2015

Trochę o biegach zagranicznych

Zainspirowana wpisem na innym blogu, postanowiłam przyjrzeć się ofertom biegów zagranicznych.
Oczywiście nie wszystkich, ale tych, które mnie zainteresują i w których być może zdarzy się okazja uczestniczyć. Chociaż właściwie nie ma co czekać na okazję, tylko trzeba samemu coś zrobić w tym kierunku.

Zwróciłam uwagę na chyba największe - pod względem popularności - czyli maratony w Wiedniu, Paryżu i Berlinie.
Oto, jakie informacje zdobyłam:

Wiedeń - maraton w terminie 12 kwietnia 2015, opłata od 65 do 97 Euro
(maraton łączony z półmaratonem i biegami na innych dystansach)
Berlin - 27 września 2015, opłata 98 Euro
Paryż - 12 kwietnia 2015, opłata od 75 do 109 Euro.

Dodatkowo sprawdziłam jeden z ciekawszych maratonów w Szwajcarii:
Lausanne - 25 października, opłata od 80 do 90 franków.

No i niestety patrząc na terminy muszę stwierdzić, że pracując w moim zawodzie
chyba wszystkie cztery na razie odpadają. Tzn. byłaby oczywiście możliwość, żeby pojechać
na sam bieg, ale już żadnej okazji, żeby przedtem lub potem zwiedzić któreś z tych miast.
Aczkolwiek niczego nie wykluczam w przyszłości, ponieważ zamiast "obskakiwać" wszystkie
lokalne biegi, można wybrać jeden zagranicą właśnie.
Z drugiej strony - po co wyjeżdżać, jeśli można tak samo biegać u nas? Zależy, co kto lubi.
Jeśli bieganie wśród zabytków, to podejrzewam, że maraton w Krakowie może być ciekawy. Jeśli
zaś podziwianie przyrody, to np. maraton w Kołobrzegu lub Bieg Trzech Jezior.
Tegoroczny maraton w Kołobrzegu jest niestety niebezpiecznie blisko maratonu w Warszawie
(tydzień różnicy),
więc niestety się nie wybiorę, ale może w przyszłym roku.
W ogóle myślę, że w Polsce jest tyle ciekawych biegów, że nie trzeba się rzucać i wyjeżdżać gdzieś daleko,
no chyba że do kolebki maratonu... ;)

Jako dowód załączam spis maratonów w 2015 roku w Polsce:

Kwiecień:
Dębno, Łódź, Kraków, Warszawa

Maj:
Lublin, Opole

Czerwiec:
Maraton Mazury (Gałkowo), Nocny Maraton Górski (Boguszów-Gorce), Maraton Ekologiczny (Lębork), Ostrów Wielkopolski

Lipiec:
Góry Stołowe

Sierpień:
Szklarska Poręba, Gdańsk, Leszno, Jastarnia

Wrzesień:
Świnoujście, Krynica-Zdrój, Wrocław, Puszcza Goleniowska, Warszawa

Październik:
Katowice, Poznań, Rzeszów, Koszalin, Toruń.

To na pewno nie wszystkie, ale chyba wystarczy. Zastanawiam się, w ilu z tych maratonów brali udział ci, którzy rzucają się na maraton w Berlinie. Albo jeszcze np. w Nowym Jorku...
  


środa, 28 stycznia 2015

Pobiegane z rana

W końcu pobiegałam. Po dwóch dniach przerwy. Muszę przyznać (wyznać), że dzień rozpoczęty od biegania jest zupełnie inny (czyt. lepszy). Dobrze, kończę już ten wstęp, bo znowu mi wyjdzie pochwała biegania, a chyba na razie wystarczy.

Ze względu na wczesną porę, zdecydowałam się biegać po chodnikach i asfalcie, czyli po podłożu, którego nie preferuję na treningach, ale czasem chyba też dobrze tak pobiegać. Zwłaszcza, jak jest wcześnie rano, ciemno i w lesie łatwo się przewrócić bez czołówki. Przy okazji dowiedziałam się, że zakończyło się układanie chodnika, który zwykle kończył się po ok 3km mojej trasy. Teraz jest wydłużony na tyle, że mogę spokojnie przebiec 10km, co dzisiaj oczywiście uczyniłam. Endomondo nadal podaje mi tempo przez telefon, więc wiedziałam, że jest ono niższe niż podczas poprzedniego treningu po ścieżkach leśnych. Tamten bieg w dodatku miał 17km, więc... gdzie tu logika?
Muszę chyba wytłumaczyć sobie wszystko brakiem mojego psa pociągowego. :)
A żeby znaleźć inne wytłumaczenie, to dziś biegałam rano po zjedzeniu jedynie kawałka banana. A poza tym jeszcze wczoraj nie najlepiej się czułam. Chyba można przyjąć takie wytłumaczenie. :)
A Fraszka będzie musiała poczekać z bieganiem do parkrunu i biegu urodzinowego.
Tymczasem bez niej zrobiłam dziś jeszcze podbiegi i siłę biegową. Jutro może trochę przebieżek i ćwiczeń siłowych.

wtorek, 27 stycznia 2015

Tak se pomykam

Nadal w toku pisania o bieganiu. Tytuł dzisiejszego biegu też jest nazwą nieoficjalnego klubu biegowego, podobnie jak np.: "Nie wiedziałem, że pobiegnę", "Słynni Kenijczycy", "Zabiegani po uszy".
Nie wiem, która nazwa najbardziej mi się podoba.

Tymczasem sypnęło śniegiem tak, że Fraszka mogła po raz pierwszy zanurzyć się w czymś białym
i puszystym, a nie w błocie pośniegowym. Radość i zdziwienie były wielkie.

Dziś nie biegam, nie z powodu śniegu, którego już nie ma, ale lekkiego przeziębienia, które mnie łapie.
Chociaż, jeśli dziś złapie, to postaram się je zgubić jutro rano, na kiedy to zaplanowałam 10km
i trening siły biegowej. Zatem niestety bez Fraszki...

Paweł pytał wczoraj o koronę maratonów. Ja po zdobyciu korony półmaratonów do następnych
koron się nie przymierzam. Ta jedna wystarczająco mi ciąży, a tak poważnie, to nie czuję potrzeby
wielu startów. Treningi towarzyskie mi ostatnio wystarczają. Może później coś się w tej kwestii zmieni...

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Dzień bezbiegowy/Bieganie w Robakowie??????

Dzisiaj przerwa w treningach. Po wczorajszym wybieganiu wypada odpocząć. Nie wiem, czy ja się bardziej zmęczyłam czy Fraszka. Chyba jednak ja, bo ona wieczorem wybiegła sobie pohasać po podwórku i za bardzo nie chciała wrócić. Wypoczywa dalej dzisiaj.

A ja dziś nie biegam, tylko znów piszę o bieganiu. Żadnej kolejnej pochwały biegania nie będzie. Jednak jest na tyle sugestywna, że wystarczy. Przygotowuję artykuł na temat nazw klubów biegowych. Oczywiście w odniesieniu do poprzedniego o nazwach zawodów sportowych. Trochę jeszcze muszę go dopieścić, ale wkrótce zamieszczę. Dla zainteresowanych - do przeanalizowania.

Prawdopodobnie będę musiała trochę zmienić moje przyzwyczajenia treningowe. Jak wspominałam, będę miała więcej czasu, więc będę mogła więcej pobiegać - w różnych miejscach i z różnymi grupami.
A może ktoś chętny, żeby pobiegać w Robakowie i okolicach? Zapraszam!

niedziela, 25 stycznia 2015

Długie wybieganie z Fraszką

Wybrałyśmy się dziś z Fraszką na dłuższe wybieganie naszą lokalną trasą, czyli Robakowo-Gądki-Borówiec-Mościenica. Na początku wyglądało na to, że mój piesek nie miał dziś za bardzo ochoty na bieganie, ale po 2 km się rozbiegał. Potem z przerwami na potrzeby wszelakie, skakanie na psy i ludzi oraz zbieranie patyków, biegło się całkiem dobrze.
Wydawało mi się, że wzięłam wielki ekwipunek: woda dla Fraszki, smaczki dla Fraszki, napój dla mnie, pas biegowy, telefon, słuchawki do muzyki... Na szczęście podczas biegu nie było tak czuć wielkiego obciążenia. Cieszyłam się spokojnym biegiem okraszonym delikatnie prószącym śniegiem i równym tempem. Ostatecznie przebiegłyśmy 17km w tempie 5 min 35 s/1km, czyli całkiem nieźle. Zwłaszcza, że poprzednio Fraszka biegała najwięcej 11km.

sobota, 24 stycznia 2015

Co by tu jeszcze... o bieganiu...

Dziś tradycyjna pobudka i wyjazd na parkrun. Radość trochę mniejsza, ponieważ zaraz po biegu musiałam iść do pracy, a przez to nie mogłam zabrać ze sobą Fraszki. Swoje niezadowolenie demonstrowała już od rana, a pretensje dorzuciła zaraz po moim wieczornym powrocie.
W ramach zadośćuczynienia - długie wspólne wybieganie jutro.

A na parkrunie dziś średni bieg, ale lepszy czas niż w zeszłym tygodniu z Fraszką. Zatem - na szczęście - okazuje się, że bez psiego wspomagania też daję radę. Chciałabym jednak osiągnąć nową życiówkę - najlepiej też bez Fraszki. Poziom hemoglobiny się podnosi, więc może wkrótce się uda. Nie wiem, czy akurat za tydzień, bo 31 stycznia zaraz po parkrunie rozpoczyna się bieg urodzinowy na 10 km, więc trzeba będzie rozłożyć siły.

Od poniedziałku zapowiada się luźniejszy tydzień zawodowy i naukowy, więc będzie można więcej pobiegać. Jak się uda, to z Piątkowem albo Grunwaldem.

Dziś bez zdjęć, bo nie było ulubionego Fotografa. Zjawiła się za to telewizja i nawet załapałam się na ujęcie.

piątek, 23 stycznia 2015

Moja pierwsza bitwa pod Grunwaldem i kolejna pochwała biegania

Tak się zastanawiam, czy przypadkiem w moim życiu nie jest za dużo biegania. Co o tym myślicie? Oprócz tego, że piszę pracę naukową na temat ściśle związany z tym sportem, to również inne zadania z bieganiem łączę. Na przykład wczoraj miałam wygłosić przemówienie... Właściwie, to powinnam je wygłosić dopiero za tydzień - takie wystąpienie z chwytami retorycznymi. Część osób robiła to wczoraj. Wysłuchałam pochwały wyobraźni, pochwały fizyka, a nawet pochwały bibliotek cyfrowych.Kiedy wszyscy skończyli i zostało jeszcze trochę czasu, pomyślałam, dlaczego miałabym nie wygłosić mowy chwalącej bieganie? Co oczywiście uczyniłam występując z tekstem, który kiedyś tu zamieściłam, a który również pojawił się na bardziej znanym blogu biegowym.

Ponieważ okazało się, że moja mowa miała wiele chwytów retorycznych (których nie do końca byłam świadoma ;)) a przede wszystkim była bardzo pouczająca, jej tekst zamieszczam ponownie:



Pochwała biegania
Cóż może być przyjemniejszego nad bieganie? Ginący Księżyc i Słońce obejmujące pierwszymi promieniami. Takie widoki mają tylko ci, co rano biegają! Jak rozkosznie obudzić się skoro świt i  nawet z leniwym przeciąganiem włożyć strój biegowy jednocześnie myśląc, że to nie do pracy trzeba się spieszyć.
A kiedy nie ma słońca a za oknem śnieg? Żadna to przeszkoda! Tylko buty trzeba odpowiednie wzuć – takie zimowe, antypoślizgowe. I już można tak samo śmigać wsłuchując się w skrzenie pod stopami i wpatrując się w białe czapy, które przykryły dachy domów. A bieganie w lesie? Pomiędzy ośnieżonymi drzewami? Sunąć tak można bez końca, śledząc sarny i zające, które zostawiły swe tropy na białym puchu.
A gdy za oknem deszcz i wiatr? – zapyta mój oponent pewien, że biegania w takich warunkach nawet ja nie wybronię. A komu przeszkadza deszcz? – odpowiem – jak mawiano dawniej: „z cukru nie jesteś, nie rozpuścisz się”. Lekki deszcz jest wszak przyjemniejszy niż upał trzydziestostopniowy… Wiatr głaszczący po twarzy… A wrażenia jakież nowe: śpiew i taniec drzew przydrożnych!
Dla osób, których nie przekonam w ten sposób, mam i inne argumenty: o ileż dłuższy jest dzień od biegania rozpoczęty! To od razu odpowiedź dla osób twierdzących, że nie mają czasu, a także dla tych, co nie lubią wcześnie wstawać.
To nie koniec wychwalania biegania, wszak zalet ma więcej niż tylko piękne widoki oraz pobudzenie do działania. O przyjemności z pobiegowego śniadania nawet nie trzeba wspominać. A jaka radość, satysfakcja… codzienna duma: wstałam, pobiegałam.
Kto zaś rzeczywiście nie da rady o poranku zwlec się z łóżka, może biegać też po południu lub wieczorem. Z aktywności o tej porze również same plusy: odreagowanie stresów w domu, pracy, szkole… tzw. „rozprostowanie kości” po dniu za biurkiem. Uspokojenie myśli i chwila czasu dla siebie. 
Dalej wspomnieć trzeba o korzyściach dla naszego organizmu. I kolejna mądrość ludowa: „ruch to zdrowie”. Naukowcy dowodzą, że bieganie zmniejsza ryzyko zawału oraz nowotworu. Poza tym obniża poziom cholesterolu i dobrze wpływa na serce.
Bieganie to najprostszy sport na świecie. Nie wymaga drogiego sprzętu ani dalekich dojazdów. Wystarczy otworzyć drzwi i ruszyć przed siebie! Nudno – ktoś odpowie. A kto zmusza, żeby biegać jednostajnie? Można zwalniać i przyspieszać. Przede wszystkim zmieniać trasę, powodując powstawanie nowych połączeń neuronowych w hipokampie, czyli inaczej mówiąc – poprawia pracę mózgu i wpływa pozytywnie na myślenie. A ileż to ciekawych i mądrych pomysłów przyjść może do głowy podczas biegania!
Kto zaś rzeczywiście nudzi się sam ze sobą – choć do tego przyznawać się nie wypada – niechaj skorzysta z dobrodziejstw techniki i zabierze ze sobą choćby odtwarzacz mp3. Dzięki temu posłucha dobrej muzyki, na co przecież zwykle brak mu czasu albo nawet książki – mnóstwo audiobooków do wyboru!
Jeśli ktoś nie lubi biegać w samotności, niechaj zwróci uwagę, ilu biegaczy spotyka po drodze. Wielu chętnie z nim pobiega – wystarczy zapytać i dzięki temu zyskać nowego przyjaciela.
Bieganie pozwala dobrze zacząć dzień, rozładować stresy, zrelaksować się, poznać nowych ludzi… Regularne bieganie nie męczy, zwalcza drzemiące w nas lenistwo, staje się dobrym przyzwyczajeniem, dzięki któremu lepiej organizujemy swój czas, a przy okazji zachowujemy smukłą i zgrabną sylwetkę.
Tyle zatem o bieganiu. Nie ma, co mówić więcej, trzeba zacząć, wybiec, poczuć…

Właściwie to nie o tym miałam pisać dzisiaj, ale to wystąpienie tak mnie pozytywnie nastawiło, że jeszcze chętniej wybrałam się na trening z grupą GRUNWALD BIEGA. Początkowo w planach było pobieganie z Piątkowem, ale jakoś tak zmieniłam zdanie. Piątkowo... innym razem. 
Trening z Grunwaldem natomiast świetny - roześmiana, zaangażowana grupa, którą podzieliliśmy jeszcze na podgrupy czasowe. O biegu w tempie Ferrari, czyli np. WG mogę tylko pomarzyć, ale spokojne 8 km w tempie 5.30 min/km jak najbardziej w moim zasięgu. Wcześniej przebiegłam wolniej 2 km w ramach rozgrzania (chociaż potem była wspólna rozgrzewka), a na końcu 1 km szybciej. Na razie nie szaleję, wszak hemoglobina dopiero wraca do normy.

Dlatego też na badania, które wygrałam w ramach konkursu, zapisałam się dopiero na 3 lutego, żeby już trochę lepiej się czuć. Tymczasem nadal czerpię radość z biegania i staram bawić się nim. 
Wczorajszy trening miejski dobrze mi zrobił, bo rzadko biegam po asfalcie. Grunwaldzka trasa bardzo przyjemna, tzn. bez podbiegów, które niestety również trzeba ćwiczyć. ;) W mieście nie lubię tylko częstego zatrzymywania się na światłach, chociaż wieczorem można jeszcze jakoś sobie poradzić.

Dziś dzień odpoczynku, a jutro parkrun!

czwartek, 22 stycznia 2015

Pierwszy bieg z Grunwaldem

Dzisiaj krótkie sprawozdanie ze szczęśliwej wizyty u lekarza oraz o planach dalszych wizyt, a także planach biegowych oczywiście.

Wybrałam się do lekarza z wynikami badań. Okazuje się, że nie jest tak źle, jak myślałam. Tzn. otrzymałam preparat z żelazem i kwasem foliowym na podwyższenie poziomu hemoglobiny. Powinnam jeszcze zmienić dietę, coby uzupełniać braki w pożywieniu, a nie w tabletkach. No i tyle. Biegania mi nie zabronił, no i całe szczęście. :)
Chyba nie tylko ja mam problem z niedoborem żelaza. Inni biegacze też o tym wspominają. Może to bieganie jednak nie jest takie zdrowe? ;)
Chyba duży wysiłek dla organizmu, zwłaszcza jak się dużo startuję. Dlatego zamierzam rozsądnie zaplanować tegoroczne udziały w zawodach.
Na razie jestem zapisana na Bieg Walentynkowy, ale to tylko 10 km. Potem półmaraton poznański i maraton warszawski, po których powinnam chyba odpocząć trochę, o ile nie zdecyduję się na jakiś bieg majowy. Latem prawdopodobnie zrobię sobie przerwę, jak niegdyś, kiedy startowałam jedynie wiosną i jesienią. Warto powrócić do tej dobrej tradycji chyba i nie męczyć organizmu. Na początku lutego zresztą wybieram się na bardziej szczegółowe badania, wtedy będę mogła zdecydować, co dalej.

Najbliższe plany biegowe są takie, że dziś wieczorem biegam z Grunwaldem. W sobotę parkrun, w którym niestety nie wystartuje Fraszka, więc będę musiała jej to zrekompensować długim biegiem w niedzielę. Póki co, biega dużo sama, bo niska temperatura pobudza ją do podwórkowej aktywności. ;)

środa, 21 stycznia 2015

Sok z buraczków jest pyszny!

Tak sobie powtarzam i zwiększam liczbę czerwonych krwinek. Myślę też, że jeśli doprowadzę moje wyniki badań do normy, to będę mogła jeszcze więcej biegać. :)

Dzisiaj krótkie bieganie: 5,5km plus skipy, przebieżki i podbiegi. Powtórzenie ostatnich ćwiczeń wykonywanych na różnych treningach grupowych.
Krótko, spokojnie i bez Fraszki, bo za wcześnie. Kiedy wychodziłam o 6.00, ona głośno ziewała i wcale
jej nie ciągnęło do biegania.

W tym tygodniu planuję jeszcze krótkie wybieganie jutro wieczorem, w sobotę oczywiście parkrun, no i w niedzielę - mam nadzieję w końcu jakieś dłuższe wybiegania.

Tymczasem jeszcze coś z zeszłego roku:
Korona Półmaratonów Polski 2014

wtorek, 20 stycznia 2015

Ciekawostki dotyczące nazw biegów

Dzisiaj dla zainteresowanych i lubiących czytać z monitora, zamieszczam artykuł dotyczący nazw biegów, które odbyły się w Wielkopolsce w 2014 roku. Miłego czytania i rozważania! ;)




Dlaczego bieg powinien mieć nazwę i co ona o nim mówi? (na podstawie nazw zawodów biegowych rozegranych w Wielkopolsce w 2014 roku)

Słowa kluczowe: onomastyka, chrematonim, bieg, język środowiskowy, socjolekt

Wciąż powstają nowe grupy środowiskowe, a wraz z nimi wyróżniające je języki. W ostatnich latach zainteresowaniem polskich lingwistów cieszą się m.in. socjolekty osób uprawiających, zwłaszcza nieprofesjonalnie i na szeroką skalę, różne dyscypliny sportu. Efektem tego zainteresowania są powstające prace: Barbary Pędzich o języku paralotniarzy [Pędzich 2012], Tomasza Piekota o socjolekcie kulturystów [Piekot 2008], Stefana Wiertlewskiego o gwarze środowiskowej rowerzystów [Wiertlewski 2008]  czy Anny Niepytalskiej-Osieckiej o socjolektach wspinaczy skałkowych i alpinistów [Niepytalska-Osiecka 2013]).
Pomimo tego, że bieganie z roku na rok staje się coraz bardziej popularne dotychczas nie zbadano dogłębniej socjolektu biegaczy. Coraz więcej osób traktuje bieganie jako sposób życia, podporządkowując mu inne sfery, takie jak: odżywianie, czas wolny, a nawet pracę, dlatego język tej grupy środowiskowej uczyniłam przedmiotem mojego zainteresowania. Badania oparte na materiale pochodzącym z baz danych zastanych i wywołanych rozpoczęłam od analizy źródeł internetowych.                                                                     
W niniejszym artykule przedstawię charakterystykę onimów związanych z bieganiem. Ze względu na obszerność tematu ograniczę się do nazw własnych zawodów biegowych[1] (z pominięciem analizy nazw klubów sportowych). Pojęcie zawodów stosować będę zamiennie z terminem bieg. Również z powodu obszerności zdecydowałam się na ograniczenie zebranego materiału pod względem terytorialnym i postanowiłam zanalizować nazwy własne biegów organizowanych wyłącznie w jednym regionie. W przyszłości planuję porównać je z onimami występującymi w innych częściach kraju. Wybrałam Wielkopolskę, ponieważ jest to obszar terytorialny najbardziej mi znany pod względem geograficznym, kulturowym i sportowym, a zatem także pod względem organizowanych na tym terenie wydarzeń sportowych. Głównym źródłem, z którego czerpałam materiał, czyli nazwy badanych biegów, jest strona internetowa www.maratonypolskie.pl[2], jednak dokonując analizy, korzystałam też z innych baz danych, co każdorazowo zostanie zaznaczone w przypisie.   
Nazwy biegów jako „nazwy własne wytworów jednostkowych lub seryjnych pracy ludzkiej” należy zaliczyć do grupy chrematonimów [Rzetelska-Feleszko 1998, s. 343], a zgodnie z definicją Artura Gałkowskiego uznać za chrematonimy użytkowe, czyli „wszystkie nazwy własne, będące niejako językowym dowodem ludzkiej aktywności w różnych obszarach kulturowych życia publicznego” [Gałkowski 2011, s. 51]. Dokonując analizy formy językowej, badacz ten wyróżnia kilka typów chrematonimów. Jego klasyfikację można również wykorzystać do usystematyzowania rodzajów nazw biegów.                                   Pośród 213 wyekscerpowanych przeze mnie chrematonimów nazywających biegi ze względu na ich formę można wydzieliłam:
1.      Chrematonimy detoponimiczne i dehydronimiczne.
2.      Deantroponimy.
3.      Chrematonimy frazematyczne.
4.      Chrematonimy bazujące na leksyce ogólnej.
5.      Konstrukcje retoryczno-dyskursywne.
6.      Akronimy.
7.      Chrematonimy z elementami obcojęzycznymi.
8.      Chrematonimy uwzględniające cyfry[3].
Bardzo dużo, bo aż sześćdziesiąt onimów dotyczących biegów jest motywowanych odmiejscowo lub od nazwy dzielnicy, w której bieg się odbył. Większość tych toponimów występuje w formie przymiotnika, np.: Wiosenna Orientacja Wildecka, Myszkowski Bieg Uliczny, Luboński Bieg Niepodległości, Maraton Lednicki. Nazwy toponimiczne jako składnik chrematonimów biegowych[4] występują jednak również w formie podstawowej, nieodmiennej, np.: Bieg Grodzisko Cross, Mróz Śrem Półmaraton, Poznań Półmaraton, Poznań Business Run. Są to konstrukcje składniowe typowe dla języka angielskiego (kalki  strukturalne). Polegają na tym, że składnik podrzędny (określający) występuje w prepozycji w formie mianownikowej zamiast w typowej dla polszczyzny postpozycji i formie zależnej[5]. W przypadku czternastu biegów miejsce zostało zaznaczone w nazwie deskryptywnie, np.: Bieg wokół Jeziora Miejskiego, III Bieg Dookoła Zalewu[6], Bieg pod Tysiącletnimi Dębami, Zimowy Bieg Trzech Jezior, ponadto w ośmiu z nich do określenia miejsca użyte zostały nazwy gór, jezior, rzek oraz dolin. Są to więc nazwy dehydronimiczne (Bieg Bulwarami nad Gwdą, Bieg Maltański, Bieg Warciański, Biegi nad Rusałką) oraz deoronimiczne (odnotowano dwie takie nazwy: Dziewicza Góra Biega, Bieg po Dolinie Będkowskiej).
Wśród nazw biegów, które miały miejsce w Wielkopolsce w 2014 roku, można również wskazać liczną grupę onimów deantroponimicznych. Nazwy te przywołują imiona i nazwiska osób zasłużonych z różnych przyczyn i w różnych okresach historycznych dla całego kraju (np.: Józef Piłsudski, Jan Paweł II), a także lokalnie dla Wielkopolski (Dezydery Chłapowski[7], Michał Drzymała[8], Edmund Bojanowski[9]) lub jej części (np.: Maciej Frankiewicz[10], Arkady Fiedler[11]). W polskim zbiorze nazw tego typu najczęściej spotykamy się z konstrukcją przydawkowo-dopełniaczową – „imienia”, którą, na co zwracał uwagę Artur Gałkowski [Gałkowski 2011, s. 232], konwencjonalnie skraca się do im. W przypadku analizowanego materiału, połowa nazw tego typu jest zbudowana w ten sposób, np.: 4 Poznański Bieg im. o. Józefa Jońca, Bieg im. Ujskich Powstańców Wielkopolskich, Bieg im. Edmunda Bojanowskiego, Bieg im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Osiem spośród trzydziestu nazw deantroponimicznych skonstruowanych zostało bez im, np.: Bieg św. Mateusza, Dycha Drzymały, Bieg Piasta Kołodzieja, Bieg Uliczny św. Marcina. Chrematonimy deantroponimiczne pozbawione są zazwyczaj dodatkowych determinatorów kontekstowych. Wyjątkiem są nazwy, które zawierają przydawki uściślające charakter biegu, takie jak: międzynarodowy (Międzynarodowy Bieg Ptolemeusza), rekreacyjny (XVI Rekreacyjny Bieg Piastowski im. Wojciecha Niewiady) oraz nazwy motywowane toponimicznie, np.: Wysocki Bieg Uliczny im. Powstańców Wielkopolskich, Notecki Półmaraton im. Józefa Nojiego.    
Kolejną grupą onimów, którą można wyróżnić wśród nazw biegów, są tzw. chrematonimy frazematyczne. Zgodnie z definicją Artura Gałkowskiego są to „wszystkie formy chrematonimu użytkowego, którego wartość onomastyczna polega na deskryptywnym przekazaniu informacji o nazwanym obiekcie”[Gałkowski, s. 274]. Przykładami mogą być nazwy zawierające komponent wskazujący przyczynę lub cel biegu, np.: Bieg z Puszką dla WOŚP, Bieg z okazji 625-lecia uzyskania praw miejskich, Charytatywny Piknik Sportowy Biegnę dla Mikołaja, Impreza Rekreacyjno-Sportowa „3R-PWSZ dla Regionu” (Rodzina Radość Rekreacja). Za chrematonim frazematyczny można także uznać „nazwę, której złożona leksykalnie struktura posiada wartość onomastyczną, polegającą na kodowanym przekazaniu informacji o nazywanym obiekcie, tj. konstruowaniu specjalnego tytułu ujętego w formie frazeologicznej, najczęściej metaforyzowanej” [Gałkowski 2011, s. 275]. Takimi chrematonimami są np. nazwy: Policz się z cukrzycą, Poznaj Poznań Nocą, Bieg Charytatywny Rak. To się leczy!, Z biegiem natury.
Pośród nazw biegów, które odbyły się w Wielkopolsce w 2014 roku, jedynie cztery można zaliczyć do grupy bazującej na leksyce ogólnej. Są to: Bieg Sokoła, Pogoń za Wilkiem, Bieg z Motylem, Bieg Lwa. Warto zwrócić uwagę, że wszystkie zawierają nazwy pospolite zwierząt oraz leksem bieg lub jego synonim, jak w przypadku Pogoni za Wilkiem. Źródłosłów tych motywowanych odzwierzęco nazw jest jednak różny. Sokół w Biegu Sokoła został przeniesiony z nazwy Towarzystwa Gimnastycznego Sokół, które wyścig zorganizowało. Pomysłodawcy Pogoni za Wilkiem reklamowali zawody, podkreślając, że na terenie, na którym się odbywają, widziano wilka[12]. Bieg Lwa miał miejsce w gminie Tarnowo Podgórne, której herbem jest właśnie lew. Nie udało mi się dotrzeć do informacji, jaki jest rodowód nazwy Bieg z Motylem.         
Wiele nazw biegów powstało jako efekt tzw. „zabawy językiem”, należą więc do grupy konstrukcji retoryczno-dyskursywnych. Chętnie wykorzystuje się tu na przykład wieloznaczność osiągniętą dzięki grze formą graficzną [Guz 2001, s. 9-20] komponentu zadyszkaZimowa zaDyszka, Kurdeszowa (Za)dyszka w Kostrzynie, Uniwersytecka ZaDyszka. Nazwa jest wieloznaczna, ponieważ korzysta za znaczeń leksemów dyszka oraz zadyszka. Dyszka, to według Słownika języka polskiego PWN: ‘zdrobnienie od słowa dycha’[www.sjp.pl][13]. Zadyszka – zgodnie z definicją zawartą w Uniwersalnym słowniku języka polskiego (USJP) to: pot. ‘brak tchu wywołany zmęczeniem, zbyt szybkim ruchem, zbyt dużym wysiłkiem; zasapanie się’ [Dubisz (red.) 2003], co jest czynnością charakterystyczną dla biegaczy. Środowiskowy leksem dyszka w zn. ‘bieg na dystansie 10 km’ nie pojawił się w żadnej innej nazwie, natomiast bardzo często występują jego synonimy dycha oraz dziesiątka, np.: Dycha Drzymały, Dolska Dycha, IV Wildecka Dziesiątka, Maniacka Dziesiątka. W nazwach biegów mamy też do czynienia z innymi socjolektalnymi nazwami określającymi dystans, na których bieg się odbywa, np.: Wągrowiecka Dziewiątka, Ekonomiczna Piątka, Niecała Dziewiątka (bieg na dystansie 8,8 km), Cienińska Szóstka.
Analizując konstrukcje retoryczno-dyskursywne nie można pominąć nazwy maratonu i półmaratonu o nazwie Nocna Ściema. Te zawody nie odbyły się w Wielkopolsce, lecz w Koszalinie. Warto jednak je krótko omówić jako przykład nazwy powstałej w wyniku zabawy językiem. Tu również skorzystano z wieloznaczności słowa, w tym przypadku wyrazu ściema, który potocznie oznacza ‘kłamstwo, oszustwo’ i powstał jako derywat paradygmatyczny od czasownika ściemniać znaczącego potocznie i w języku młodzieżowym: 1) ‘mówić coś niezgodnego z prawdą, nie mówić całej prawdy, kłamać, zmyślać; kręcić 2) czynić coś ciemnym, słabiej świecącym; przyciemniać, przygaszać’. Do koszalińskich zawodów odnoszą się oba znaczenia. Pierwsze, ponieważ półmaraton i maraton odbywają się w nocy, kiedy następuje zmiana czasu z letniego na zimowy i zawodnicy mogą „odjąć” od uzyskanego czasu jedną godzinę tak, że np. biegacz, który przebiegł półmaraton w czasie dwóch godzin może zapisać wynik jednej godziny, ponieważ wystartował o godzinie 2.00 (czasu letniego), a dobiegł do mety o godzinie 3.00 (czasu zimowego). Drugie znaczenie odnosi się do terminu zawodów, które rozgrywane są w nocy, czyli wtedy kiedy się ściemnia.
Tylko w trzech nazwach mamy do czynienia z akronimami. Dwie z nich zostały już wymienione powyżej jako przykłady chrematonimów frazematycznych. Pierwsza to: „3R-PWSZ dla Regionu” (Rodzina Radość Rekreacja). Onim biegowy powstał poprzez przeniesienie skrótowca od nazwy Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej i uzupełnienie skrótowcem 3R wyjaśnionym w nawiasie. Drugi chrematonim z tej grupy to Bieg z Puszką dla WOŚP, w którym akronim jest derywatem od nazwy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Trzeci skrótowiec występuje w nazwie CAS na bieganie! W tym wypadku akronim nie został użyty ze względów praktycznych, ekonomicznych, czyli w celu zaoszczędzenia miejsca w piśmie (a przynajmniej nie tylko z tego powodu), lecz jest swoistą grą językową i ma wywoływać skojarzenia ze słowem czas, które wymawiane przez dzieci oraz w gwarach mazurzących (co jednak w ogólnie niemazurzącej Wielkopolsce dotyczy tylko tzw. Mazurów wieleńskich z okolic Puszczy Noteckiej [Łysiak 1991,s. 212] może brzmieć właśnie cas[14]. Organizatorem biegu było CAS, czyli Centrum Animacji Sportu.                                
W kilku nazwach biegów odbywających się w Wielkopolsce w 2014 roku pojawiły się elementy obcojęzyczne, wszystkie angielskie. Trzy z nich poza komponentami obcojęzycznymi zawierają polskie leksemy apelatywne, takie jak bieg, np.: Biegi nad Rusałką Euro Invest Runs, oraz nazwy toponimiczne (Poznań, Malta), np.: Poznań Business Run, Malta Trail Running, pozostałe są w całości anglojęzyczne: ProTouch Interrun, Wings for Life, Forest Run by Poco Loco, Parkrun, Endu Winter Tour. Wypada też wspomnieć o nazwach zawierających angielski leksem cross. Biegi nazywa się tak nie z powodów snobistycznych, lecz by krótko, w ekonomiczny sposób wskazać ich specyfikę. Sławomir Cygler na portalu portalaktywni.com zamieszcza następujące wyjaśnienie: „Cross, bardziej po polsku: bieg po terenie” [15]. Bohdan Witwicki na stronie internetowej silesiamarathon.pl rozbudowuje tę definicję: „Cross - bieg w urozmaiconym terenie (ziemne lub szutrowe alejki, leśne ścieżki przeplatane przeskokami przez naturalne przeszkody, podbiegami i zbiegami, częstymi zmianami kierunku)”[16]. Onimy z leksemem cross omawiam jako oddzielną kategorię właśnie ze względu na to, że stał się on dla biegaczy określeniem socjolektalnym, precyzyjnie nazywającym rodzaj biegu ze względu na teren, po którym biegają.   Można to  zaobserwować w wypowiedziach na portalach internetowych: „Szczerze mówiąc bieganie crossu to zawsze jest niezła zabawa”[17], Po przerwie nigdy nie zaczynaj treningów od crossu”[18]. Nazwy wielkopolskich biegów z leksemem cross to m.in.: Bieg Grodzisko Cross, Cross Nieżychowski, Cross Marcowy, Cross Maraton Koleżeński. Podobnie jest w przypadku słowa trail oznaczającego biegi po naturalnych ścieżkach, zarówno górskich, jak i leśnych czy parkowych[19]. W analizowanym materiale tylko jeden onim zawierał leksem trail – to wspomniany wcześniej Malta Trail Running.                                                                               
Istotną grupę chrematonimów biegowych stanowią nazwy zawierające cyfry. Stosuje się je sporadycznie przy wskazywaniu dystansu, np.: Królewska 10-tka, Bieg Konwaliowa 5-tka, Chyża 10[20]. Więcej nazw biegów zawiera cyfry, które służą poinformowaniu o okoliczności organizowania biegu, np.: Bieg z okazji 625-lecia uzyskania praw miejskich, Bieg 10-lecia, 100. Maraton Marka Frontczaka. Cyfry stosowane są też do zapisu roku, w którym bieg się odbywa, np.: Atlas run 2014, Piotr i Paweł Bieg 2014, Bieg im. Alojzego Graja Biegaj z nami 2014. Wśród onimów biegowych zawierających cyfry, zdecydowanie przeważają nazwy informujące o tym, który raz organizowany jest dany bieg, np.:  II Towarzyski Bieg Noworoczny, VII Chrustowski Bieg Zimowy, IV Wildecka Dziesiątka, I Cross Marcowy, 4 Poznański Bieg im. o. Józefa Jońca, II Bieg Dookoła Zalewu.                       
Poza wykorzystaną tu klasyfikacją Artura Gałkowskiego odnoszącą się ogólnie do chrematonimów, warto wskazać także inne cechy charakterystyczne dla nazw biegów. Do określenia zawodów ze względu na rodzaj terenu, w którym się odbywają, zastosowano nie tylko zapożyczenia angielskie cross i trail, lecz także polskie przymiotniki, np.: przełajowy w nazwie: Otuski Bieg Przełajowy, błotnyMaraton Błotny (bieg rzeczywiście odbywał się w błocie, choć nie był to maraton, lecz zawody na dystansie 5 km), ulicznyKępiński Bieg Uliczny o Puchar Burmistrza Miasta i Gminy Kępno czy górskiBieg Górski Leszno-Grzybowo.          
Chrematonimy biegowe zawierają również nazwy sponsorów. Są wśród nich zarówno polskie, jak i obce onimy firmowe, np.:, np.: Libra – Biegaj z nami (Libra – firma developerska), Półmaraton Philipsa, Biegaj z Opel Szpot, Piotr i Paweł Bieg 2014.        
W nazwach biegów podkreślone zostały także okoliczności ich rozgrywania, np. przy okazji Święta Niepodległości. Większość zawodów organizowanych w tym terminie ma nazwę Bieg Niepodległości. Dla odróżnienia poszczególnych propriów dodaje się komponent toponimiczny, np.: Luboński Bieg Niepodległości, Wolsztyński Bieg Niepodległości, Rydzyński Bieg Niepodległości. Z okazji mikołajek zaplanowano w Poznaniu dwa biegi, które – w celu ich zróżnicowania – nazwano: Bieg Mikołajkowy oraz Poznański Bieg Mikołajów
Tworząc nazwy biegów uwzględniano też termin rozgrywania zawodów, co sygnalizowano za pomocą leksemów określających pory roku: VII Chrustowski Bieg Zimowy, Marceliński Bieg Jesienny, Bieg Wiosenny Cała Polska Biega, a także nazw miesięcy: Okonecki Bieg Lipcowy, I Cross Marcowy oraz pór dnia i nocy, Nocny Bieg Lotto Maniacka Piątka, Nocny Bieg wokół jeziora Durowskiego, Wieczorna Marcelińska Dycha.                      
W nazwach biegów zapisany został też ich charakter, tzn. czy bieg jest towarzyski, masowy, rekreacyjny, itp. Przykłady takich onimów to: Towarzyski Bieg Noworoczny, Otwarte Biegi Uliczne Śmigla, Rekreacyjny Bieg Chartowo, Koleżeński Maraton Leszno. Cel biegów zaznacza się też w postaci wyrażeń przyimkowych: Bieg po Ciacho, Bieg z Puszką dla WOŚP (podkreślenie charytatywnego celu biegu).                              
W związku z  zawężeniem obszaru badawczego do Wielkopolski, możliwe było zanalizowanie zebranego materiału pod kątem obecności w nazwach biegów leksyki charakterystycznej dla polszczyzny tego regionu. Dwie nazwy podkreślają, że biegi odbywają się w Wielopolsce, czyli w Pyrlandii: Pyrlandzka Dycha oraz Półmaraton o Puchar Pyry. Regionalna legenda stanowiąca motywację spetryfikowanego połączenia wyrazowego elegant z Mosiny, została uwieczniona przez organizatorów pięciokilometrowego biegu w tej miejscowości, który otrzymał nazwę Elegant na Piątkę[21]. Frazeologizm elegant z Mosiny, który do dziś jest żywy w gwarze miejskiej Poznania i oznacza kogoś przesadnie, w złym guście wystrojonego, a w chrematonimie tym zaktualizowano go w postaci modyfikującej innowacji skracającej[22].
Poza opisanymi powyżej onimami zawierającymi potoczne określenia biegów ze względu na ich dystans, wyróżnić można grupę nazw z leksemami bardziej oficjalnymi, aczkolwiek charakterystycznymi dla środowiska biegaczy, takimi jak: Półmaraton Ostrzeszowski, Poznań Półmaraton, Maraton Jastrowski, Maraton Lednicki. Warto podkreślić, że wśród chrematonimów wskazujących dystans wszystkie nazwy półmaratonów i maratonów występują z leksemami z polszczyzny ogólnej – oficjalnej. Nazwy biegów na krótsze odległości zaś zawierają przede wszystkim słownictwo potoczne, w tym zdrobnienia i zgrubienia (dyszka, dycha, piątka, dziewiątka). Być może świadczy to o respekcie do organizatorów zawodów większego dystansu. Swobodniejszy stosunek niż osoby tworzące oficjalne nazwy mają zapewne biegacze, którzy na co dzień często posługują się nazwą połówka w odniesieniu do półmaratonu, np.:

Wgłębiając się dalej i szukając jakichś cech wspólnych z dawniejszymi wynikami można sięgnąć przecież do życiówek... i w nich jest podobnie - 4'01" w połówce, 3'58" w dyszce - a to tylko 3 sekundy różnicy (!)[23].

Czując niedosyt po kwietniowym maratonie w Łodzi przewertowałem kalendarz biegów i wypatrzyłem Wrocław. Połówka - mój ulubiony dystans, nocą - będzie chłodniej, termin 3tygodnie po Piotrkowskiej - będzie czas żeby i wypocząć i zrobić kilka treningów wytrzymałościowych. Dlaczego ja tak rzadko biegam te połówki? Przecież to mój ulubiony typ wysiłku, rodzaj zmęczenia, najwartościowsze wyniki mam właśnie z tego dystansu.. Chyba w przyszłym roku muszę ich więcej poplanować, bo teraz jesienią wiem, że raczej będzie tylko jedna poważna - w Tarczynie[24].
           
Na koniec analizy wielkopolskich onimów biegowych wypada zwrócić uwagę na obecność w nich samego leksemu bieg. Zawiera go ponad 65% nazw. W chrematonimach, w których nie występuje, pojawiają się określenia dystansu: sześć na dziewięć nazw maratonów i dwanaście na dziewiętnaście nazw półmaratonów zawiera odpowiednio leksemy maraton i półmaraton. Zatem większość analizowanych tu onimów tworzonych jest ze słowami jednoznacznie sygnalizującymi fakt, że są nazwami biegów.            Podsumowując, warto wskazać funkcje pełnione przez chrematonimy użytkowe, do których można zaliczyć nazwy biegów[25]. Wydaje się, że spośród funkcji wymienianych przez Czesława Kosyla [Kosyl 1983], Aleksandrę Cieślikową [Cieślikowa 2004], Mariusza Rutkowskiego [Rutkowski 2001] oraz Artura Gałkowskiego [Gałkowski 2011], onimy biegowe poprzez wskazywanie jednostkowych obiektów, w tym przypadku konkretnych biegów, pełnią przede wszystkim funkcję denotacyjno-identyfikacyjną. Dla analizowanych tu nazw istotne są także funkcje: informacyjno-semantyczna oraz komunikacyjna, ponieważ te chrematonimy biegowe przekazują informacje o wydarzeniu, jego miejscu, charakterze, dystansie, itp., przez co stają się swoistego rodzaju apelatywnym komunikatem.  Wiele nazw deantroponimicznych pełni funkcję kulturotwórczą –  służą podtrzymywaniu pamięci o osobach zasłużonych dla historii Polski i regionu. Części z tych nazw będących wynikiem gier językowych można przypisać również funkcję retoryczną. Ponieważ nazwy biegów mają przede wszystkim zachęcić do uczestnictwa w nich, muszą pełnić funkcje: perswazyjną, marketingową, czyniąc z nazwy slogan reklamowy a także, marketingową oraz ideacyjną pozwalającą utożsamić nazwę z realizowaną ideą, np. celem charytatywnym zawodów. Ważna jest również funkcja socjalizująca niektórych chrematonimów – służą one wytwarzaniu poczucia wspólnoty i ugruntowywaniu tożsamości – po pierwsze biegaczy, dzięki używaniu ich socjolektu (cross, dyszka i inne), po drugie Wielkopolan, dzięki wykorzystywaniu słownictwa regionalnego (pyra, Pyrlandia, elegant z Mosiny)[26].             
Zatem próbując odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule artykułu, należy stwierdzić, że bieg powinien mieć nazwę, żeby odróżnić go od innych biegów. Nazwa ta powinna zawierać leksem związany z bieganiem, by odróżnić typ zawodów od innych wydarzeń sportowo-kulturalnych. Onim biegowy często też informuje o dystansie czy charakterze przedsięwzięcia. Komunikat przekazywany jest w języku zrozumiałym przede wszystkim dla biegacza uprawiającego dany typ biegu. Doświadczonego zawodnika być może zainteresuje Top-Cross Torunia, a mniej doświadczony będzie mógł zdecydować się na udział na przykład w Biegu po Ciacho.



Bibliografia
Słowniki i encyklopedie:
Rzetelska-Feleszko, E. (red.), 1998, Polskie nazwy własne. Encyklopedia, Warszawa-Kraków.
Dubisz, S. (red.), 2003, Uniwersalny słownik języka polskiego (USJP), t. I-IV, Warszawa.
Słownik języka polskiego PWN (dostęp online: www.sjp.pl).

Artykuły i monografie:
Bąba, S., 2009 Frazeologiczne innowacje skracające we współczesnej prozie polskiej, [w:] tegoż, Frazeologia polska. Studia i szkice, Poznań, s. 49-55.
Cieślikowa, A., 2004, Tradycja i innowacje w nazwach własnych na przełomie wieków, [w:] Pająkowska-Kensik, M., Czachorowska, M., (red.), Nazwy mówią, Bydgoszcz, s. 32-39.
Gałkowski, A., 2011, Chrematonimy w funkcji kulturowo-użytkowej. Onomastyczne studium porównawcze na materiale polskim, włoskim, francuskim, Łódź.
Grzegorczykowa, R., 1991, Problem funkcji języka i tekstu w świetle teorii aktów mowy, [w:] Grzegorczykowa, R., Bartmiński, J., (red.) Język a Kultura, t. 4 Funkcje języka i wypowiedzi, Wrocław, s. 11-28.
Guz, B., 2001, Język wchodzi w grę – o grach językowych na przykładzie sloganów reklamowych, nagłówków prasowych i tekstów graffiti, „Poradnik Językowy”, z. 10, s. 9-20.
Kosyl, Cz.,1983, Forma i funkcja nazw własnych, Lublin.
Łysiak, W., Mazurzy Wieleńscy – falsyfikacja podstaw mitu, „Etnografia Polska” 1991, (t 35), z. 2, s. 201-216.
Markowski, A., 2004, Językoznawstwo normatywne dziś i jutro: stan, zadania, szanse, zagrożenia [w:] Komunikaty RJP, nr 2 [dostęp online: rjp.pan.pl, 2014.11.30].
Niepytalska-Osiecka, A., 2013, Socjolekt polskich alpinistów, Warszawa [nieopublikowana rozprawa doktorska].
Pędzich, B., 2012, Jak powstaje socjolekt? Studium słownictwa paralotniarzy, Warszawa.
Piekot, T., 2008, Język w grupie społecznej. Wprowadzenie do analizy socjolektu, Wałbrzych.
Rutkowski, M., 2001, Wstępna charakterystyka funkcji nazw własnych. Onomastica” XLVI, s. 7-29.
Wiertlewski, S., 2008, Metafora pojęciowa jako narzędzie rekonstruowania językowego obrazu świata w socjolekcie rowerowym, „Język, Komunikacja, Informacja”, t. 3, s. 79-89.

Źródła internetowe:

www.mauratończyk.blogspot.com
www.magazynbieganie.pl
silesiamarathon.pl
www.robsik.bloog.pl
www.funofrun.bloog.pl


[1] Zawody biegowe definiuję odwołując się do  Słownika języka polskiego PWN [Dostęp online: sjp.pwn.pl], który podaje, że zawody to:
1. ‘impreza sportowa, podczas której zawodnicy rywalizują o zwycięstwo’
2. ‘każda rywalizacja wyłaniająca zwycięzcę’
Dla podkreślenia, że ograniczam się do jednej dyscypliny, jaką jest bieganie, dołączam przymiotnik biegowy.
[2] Sama nazwa strony zwraca uwagę, ponieważ zawiera w sobie nazwę leksem maraton, natomiast dotyczy biegów organizowanych na różnym dystansie.
[3] Poszczególne chrematonimy biegowe łączą w sobie często elementy więcej niż jednej kategorii.
[4] Chrematonimami biegowymi nazywam nazwy własne zawodów biegowych.
[5] Na temat nowych związków na pograniczu składni i słowotwórstwa, typu Sport telegram, Biznes informacje pisał m.in. Andrzej Markowski. Zob. A. Markowski, Językoznawstwo normatywne dziś i jutro: stan, zadania, szanse, zagrożenia [w:] Komunikaty RJP, 2004, nr 2.
[6] Wszystkie nazwy podaję w postaci oryginalnej, nie zmieniając ich zapisu ortograficznego.
[7] Dezydery Adam Chłapowski – polski generał, działacz gospodarczy, prekursor pracy organicznej, podczas powstania wielkopolskiego 1848 roku organizował oddziały powstańcze.
[8] Michał Drzymała – polski chłop z Poznańskiego, w latach 1904–1909 prowadził spór z administracją Królestwa Prus o pozwolenie na budowę domu; wóz Drzymały stał się symbolem walki z germanizacją w zaborze pruskim
[9] Edmund Bojanowski – działacz społeczny, tworzył wiejskie ochronki; tłumacz, założyciel Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Marii Panny, jest błogosławionym Kościoła katolickiego.
[10] Maciej Frankiewicz - działacz polityczny, samorządowy i sportowy; w latach 1999–2002 wiceprezydent, od 2002 do śmierci – zastępca prezydenta Poznania, jako wiceprezydent Poznania angażował się w działalność oświatową i kulturowo-sportową
[11] Arkady Fiedler był powstańcem wielkopolskim, podróżnikiem i pisarzem, lokalnie znany przede wszystkim w Puszczykowie, gdzie stworzył Muzeum-Pracownię Literacką Arkadego Fiedlera.
[12] Zob. informacje na stronie: www.pogonzawilkiem.lubonskikb.pl [Dostęp: 2014.11.22].
[13] Przykłady użycia tego leksemu jako nazwy biegu na dystansie 10 km można znaleźć m.in. na blogach biegaczy, np.: „Dziś udało się pokonać po raz kolejny dyszkę” [robsik.bloog.pl, dostęp: 2014.11.23], „Oczywiście w maju 2013 też biegłem dyszkę i pobiegłem ją w 49:15 (pace 4:56)”.[funofrun.bloog.pl, dostęp: 2014.11.22].
[14] Trudno jednak dopatrywać się takich związków, ponieważ bieg miał miejsce w Puszczykowie k. Poznania. Poza tym nazwa, która na stronie www.maratonypolskie.pl została zapisana: CAS na Bieganie, występuje też w wersji CzaS na Bieganie. Zob.www.e-lubon.pl. Taki zapis nazwy miał może na celu odróżnienie zawodów od nazwy portalu www.czasnabieganie.pl będącego poradnikiem dla biegaczy.
[15] [portalaktywni.com, dostęp: 2014.11.22].
[16] [silesiamarathon.pl, dostęp: 2014.11.11].
[17] [maratony24.pl, dostęp: 2014.11.23].
[18] [magazynbieganie.pl, dostęp:2014.11.24].
[19] www.trailrunning.pl, dostęp: 2014.11.22].
[20] Dystans w nazwach biegów częściej zapisywany jest słownie. Przykłady zostały podane powyżej.
[21] Legenda ta wywodzi się z  pamiętnika Jana Chryzostoma Paska, w którym czytamy, że w zimie 1659/60 roku w Mosinie przebywały oddziały wojska hetmana Czarnieckiego. Oddział zimujący Miejscowi krawcy obszyli oddział eleganckie mundury krojone, stąd służący w nim wojskowi zyskali miano "elegantów z Mosiny” [www.mosina.pl, dostęp: 2014.11.25].
[22]. Zob.  S. Bąba, 2009 Frazeologiczne innowacje skracające we współczesnej prozie polskiej, [w:] tegoż, Frazeologia polska. Studia i szkice, Poznań, s. 49-55.
[23] [www.biegnijmy.pl, dostęp: 2014.11.27].
[24] [mauratończyk.blogspot.com, dostęp: 2014.11.27].
[25] O funkcjach tekstu ogólnie pisała Renata Grzegorczykowa. Zob. R., Grzegorczykowa, 1991, Problem funkcji języka i tekstu w świetle teorii aktów mowy, [w:] R. Grzegorczykowa i J. Bartmiński (red.),  Język a Kultura, t. 4 Funkcje języka i wypowiedzi, Wrocław.
[26] Por. A. Gałkowski, 2011.

MOJE REKORDY

MOJE REKORDY

Turystyka parkrunowa

Turystyka parkrunowa